ArcelorMittal

bo jest konurs na hasło reklamowe, więc żeby mnie nikt nie ubiegł,
(a że się nie przebiję przez jury) to opublikuję tutaj: W *onsensusie na śniadanie
dostać można wszelkie danie,
przyprawione salmonellą
pieprzem, solą i kolendrą. A dla smaku, dla koloru,
można dostać do wyboru,
miast pałeczek, także pleśnie,
wiśnie, grzyby i czereśnie. Prócz owoców i deserów
jest i mięs dostępnych w menu
wybór przedni, różnoraki,
są tam zrazy, sznycle, kłaki można też napotkać czasem,
devolay’a z maślnym kwasem,
lub mielony w innej nazwie,
bo inwencji tu nie zbraknie, by ostatki po niedzieli,
wyprać, pociąć potem zmielić
i nam sprzedać wielokrotnie
toż się skarg nie przyjmie zwrotnie. To tradycja, a jej zadość!
Więc by wszystkim sprawić radość
w piątek w menu bywa ryba...
Pseudo-ryba bo to zgrywa. I choć filet jest bez ości,
świetnie wywołuje mdłości,
bóle głowy i zawroty,
lepiej chyba jadać koty... niż w tej zacnej restauracji
tracąc zdrowie w ubikacji